Peenemünde - ośrodek badań rakietowych na wyspie Uznam

Zaktualizowano 9 miesięcy temu

Wojskowy Ośrodek Badawczy działający w latach 1936-1945 w Peenemünde, radziecki okręt podwodny U-461, kolekcja lotnicza zgromadzona w hangarze nr 10 na lotnisku w Heringsdorf oraz Fort Wschodni Twierdzy Świnoujście były celami podróży studyjnej "Szlakiem dobrych praktyk" organizowanej przez Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu w sobotę 8 czerwca 2013r. Podróż o wyraźnym wojskowym charakterze była jednym z elementów projektu realizowanego przez Muzeum Oręża Polskiego w Kołobzegu, dotyczącym militarnej turystyki kulturowej, która w ostatnich latach przeżywa swój renesans.

Zamierzeniem organizatorów było poznanie oferty wystawienniczej i edukacyjnej muzeów znajdujących się na Wyspie Uznam i Wolin, prowadzonych przez instytucje państwowe, jak i organizacje społeczne, podpatrzenie nowatorskich rozwiązań, które możliwe byłyby do zastosowania w kołobrzeskim muzeum, a także integracja członków Towarzystwa Przyjaciół Muzeum.

Z dziejami obiektów powojskowych a także z atrakcjami turystyki kulturowej, w trakcie tej podróży zarówno po polskiej, jak i niemieckiej stronie, zapoznawali przewodnicy: Piotr Leszmann, Paweł Pawłowski, Mirosław Huryn i dr Jakub Ciechanowski.
Pomorze Zachodnie oraz Meklemburgia Pomorze-Przednie to tereny o charakterze strategicznym, których potencjał był doskonale znany dowódcom i strategom wojennym, szczególnie akcentowany w XX wieku: świadczą o tym licznie rozlokowane bazy i jednostki wojskowe, punkty obserwacyjne, stanowiska obronne. Do takich możemy zaliczyć obiekty dawnego lotniska w Rogowie, bazy rakietowej w Mrzeżynie i Pobierowie, bazy lotnictwa morskiego oraz jednostki saperów w Dziwnowie, punkt obserwacji dwubocznej (wieża i schron) z lat 50-tych na Wzgórzu Gosań (17 BAS), wyrzutnia rakiet V-3 w Międzyzdrojach, umocnienia i baseny w świnoujskim Porcie Wojennym, tereny kryjące wiele świadectw ostatniej wojny światowej.

Przy nabrzeżu zacumowany i udostępniony jest do zwiedzania od 1998 roku okręt podwodny U-461 Juliett - niezwykle ciekawa pamiątka zimnej wojny: zbudowany w latach 50-60 XX w., jedyny specjalnej budowy radziecki typ spalinowo-elektrycznych okrętów podwodnych z rakietami skrzydlatymi. Przez wzgląd na zerową wartość bojową oraz koszt ich utylizacji, radziecka Flota Bałtycka pozostawiła po sobie "pamiątki" w postaci na wpół zatopionych, zdekompletowanych wraków na terenach zajmowanych do lat 90-tych. Przez kilka lat jednostki te niszczały, czekając na bardziej przedsiębiorczych obywateli Europy Zachodniej. Taki też los spotkał okręt w Peenemunde. Okręt jest prywatnym muzeum, któremu towarzyszą także sklep i kawiarnia nawiązujące tematycznie do charakteru jednostki. Ciekawym rozwiązaniem jest rozbrzmiewający we wnętrzu kadłuba hymn radziecki, manekiny załogi w "obowiązkowych" pasiastych koszulkach i strojach, dobywające się z głośników dźwięki charakterystyczne dla danego przedziału jak: huk diesli, syk sprężonego powietrza w przedziale torpedowym, "pingowanie" sonaru.

Kolejnym etapem podróży była niezwykle ciekawa kolekcja lotnicza zgromadzona przez stowarzyszenie: Air Fighter Academy w hangarze nr 10 na lotnisku w pobliskim Heringsdorf. Samoloty, jak myśliwiec Bf-109G, dwupłatowiec Boeing-Stearman A75, Polikarpow PO-2 (CSS-13), Spitfire MK, amerykański Mustang P-51, oraz pojazdy, m.in. motocykl Zundapp, NSU Kettenkrad, GAZ64, prezentowane są w odrestaurowanej hali, podzielonej na strefy narodowe (oznaczone flagami), co umożliwia zwiedzającym prześledzenie rozwoju lotnictwa wojskowego oraz innych środków transportu z czasów lat dwudziestych i czterdziestych XX wieku. Zwiedzający mogą odpocząć w BB Lounge- barze stylizowanym na eksluzywny salon pilotów z widokiem na pas startowy, a także zaopatrzyć się w lotnicze pamiątki w stylowym sklepiku. Najmłodsi chętnie spędzą czas w trenażerach i symulatorach lotu. Bliskość Świnoujścia wpływa także na obsługę zwiedzających - przewodniki, foldery i strona internetowa prowadzone są w języku polskim.

Kolejnym etapem podróży była niezwykle ciekawa kolekcja lotnicza zgromadzona przez stowarzyszenie: Air Fighter Academy w hangarze nr 10 na lotnisku w pobliskim Heringsdorf. Samoloty, jak myśliwiec Bf-109G, dwupłatowiec Boeing-Stearman A75, Polikarpow PO-2 (CSS-13), Spitfire MK, amerykański Mustang P-51, oraz pojazdy, m.in. motocykl Zundapp, NSU Kettenkrad, GAZ64, prezentowane są w odrestaurowanej hali, podzielonej na strefy narodowe (oznaczone flagami), co umożliwia zwiedzającym prześledzenie rozwoju lotnictwa wojskowego oraz innych środków transportu z czasów lat dwudziestych i czterdziestych XX wieku. Zwiedzający mogą odpocząć w BB Lounge- barze stylizowanym na eksluzywny salon pilotów z widokiem na pas startowy, a także zaopatrzyć się w lotnicze pamiątki w stylowym sklepiku. Najmłodsi chętnie spędzą czas w trenażerach i symulatorach lotu. Bliskość Świnoujścia wpływa także na obsługę zwiedzających - przewodniki, foldery i strona internetowa prowadzone są w języku polskim.
tekst: Malwina Markiewicz, zdjęcia: Malwina Markiewicz, Radosław Horanin

PEENEMUNDE - OŚRODEK BADAŃ RAKIETOWYCH

Od początku ośrodek stanowił centrum badań zespołu naukowego prowadzonego przez doktora Wernera von Brauna, którego aktywność i śmiałe koncepcje w grupie entuzjastów rakietnictwa zwróciły uwagę dowództwa Reichswery (Traktat Wersalski zakazujący Niemcom posiadania broni pancernej, lotnictwa oraz okrętów podwodnych nie wspominał nic o broni rakietowej), która w rzeczywistości narzuconego Niemcom rozbrojenia poszukiwała możliwości wzmocnienia potencjału 100 tys. armii. Na dziedzińcu muzeum zwiedzający oglądali pociski broni odwetowej V-1 i V-2, z którymi kierownictwo NSDAP wiązało nadzieje na przełom w wojnie. Podczas zwiedzania ekspozycji rzucają się w oczy plakaty dokumentujące historię Niemiec, słynny film Fritza Langa Kobieta na Księżycu z 1929 r. Wizja bezzałogowych i załogowych wypraw na srebrny glob zaprezentowana w dziele artysty, kształtowała młodego Wernera von Brauna.

Na wystawach Muzeum znajdziemy także informacje o polskich wysiłkach wywiadowczych związanych z Peenemunde. (zadanie to było nie łatwe zważywszy na opinię Sekretarki von Brauna Hennelore Bannasch, która stwierdziła: Peenemunde było właściwe całym naszym światem, wielka rodziną. System dopuszczeń dozowania informacji i ochrony tajemnicy wojskowej był bardzo szczelny) Notatka opisująca zasługi konstruktora lotniczego Antoniego Kocjana obejmuje jego działalność w ramach "Besty" działającej w strukturze "Lombardu", integralnej części wywiadu Armii Krajowej. W 1940 r. osadzony w Auschwitz został zwolniony po 10 miesiącach. Doświadczenia z tego miejsca spowodowały chęć zemsty za krzywdy. Wyrównanie rachunków realizował w ramach Lombardu do momentu aresztowania w czerwcu 1943 r. Prawdopodobnie został rozstrzelany w sierpniu 1944 r. Zapiski poświęcone Augystynowi oraz Romanowi Träger, ojcowi i synowi zawierają stwierdzenie, że Roman pracując jako kontroler techniczny w Peenemunde stanowił pierwsze ogniowo w łańcuchu wywiadowczym, umożliwiające aliantom poznanie potencjału naukowo badawczego ośrodka. Mając swobodę poruszania się po bazie, syn naszkicował dokładny plan placówki. Ojciec był szefem utworzonej wiosną 1943 r. polskiej komórki wywiadowczej Bałtyk 303 (jej członkowie operowali na terenie Szczecina i Polic. Agenci działający w ramach Bałtyk 301 Edmunda Czarnowskiego zbierali informacje na terenie Torunia, Gdyni, Tczewa i Gdańska. Przedstawiciele Bałtyku 302 Apolinarego Łaniewskiego działali w Bydgoszczy i Rostoku). Dodatkowe źródło informacji stanowiły zeznania polskich robotników przymusowych z obozu Trassenheide. W tych okolicznościach polski wkład w zrozumienie niemieckich postępów w programie rakietowym był nieoceniony. Tymczasem zespół naukowców przeprowadził udane na terenie ośrodka w 1942 r. próby z rakietą A4 znaną jako V-2 oraz pierwszym na świecie pociskiem typu ziemia ziemia V-1. Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu dysponuje zarówno zbiornikiem na sprężone powietrze używane na pokładach słynnych latających bomb V-1 oraz zapalnikiem V-2. Obecnie teren obozu Trassenheide pracy przekształcono w cmentarz wojenny. Turyści zwiedzający Peenemunde mijają po drodze dobrze widoczną bramę miejsca pamięci. Ta część ekspozycji z całą mocą przypomina sens starej łacińskiej sentencji Per aspera ad Astra - przez ciernie do gwiazd.

Muzealnicy Peenemunde udokumentowali wojenny okres rakietowej placówki. Brytyjskie podejście do problemu broni odwetowej (pojęcie wprowadził minister propagandy Joseph Goebbels) cechowała niewiara w niemieckie możliwości techniczne. W tych okolicznościach zarówno Raport z Oslo uzyskany w listopadzie 1939 r. zawierający opis niemieckich tajnych projektów oraz podsłuch niemieckich jeńców, którzy w rozmowach wspominali o rakietach traktowano jako wymysł fantazji. Nawet interpretacja fotografii zwiadu lotniczego prezentujące Peenemunde nie przyniosła przełomu. Pracownicy Centralnej Jednostki, oceniali że widoczna wyrzutnia pocisków V-1 to pompa do odmulania. Zwrotem były raporty polskiego wywiadu oraz ocena Constance Babington-Smith, określanej później jako miss Peenemunde (przezwisko wymyślił sam Winston Churchill), która dostrzegła i zrozumiała, że biały punkt u podstaw rzekomej pompy to samolot umieszczony na rampie kolejowej.

Niski stan wiedzy o niemieckich pracach ujawnił się z całą siłą podczas zebrania Komitetu Obrony 29 czerwca 1943 r. W obecności premiera Winstona Churchilla brytyjscy naukowcy prezentowali odmienne stanowiska. W opinii jednego z nich Niemcy w Peenemunde prowadzili prace nad torpedami. Wątpliwości pomogła przełamać opinia doktora Reginald Victor Jones, który stawiał na stanowisku, że prowadzone tam prace skoncentrowane były wokół programu min powietrznych. Źródłem wiedzy młodego naukowca był raport o Peenemunde, który w postaci mikrofilmu za sprawą kurierki Władysławy Macieszy znalazł się w Londynie. Treść dokumentu pochodziła od polskiego robotnika przymusowego, który opisywał eksperymenty nad torpedami powietrznymi oraz bezzałogowymi samolotami prowadzonymi w nadbałtyckim ośrodku badawczym.

Efektem debaty była decyzja o zbombardowaniu rakietowego ośrodka. Operację opatrzoną kryptonimem Hydra przeprowadzono w noc z 17 na 18 sierpnia 1943 r., kiedy armada blisko 600 bombowców RAF typu Lancaaster oraz Halifax zrzuciła ładunek bomb. W ataku uczestniczyło kilka polskich załóg dywizjonu 300. Chaos bitewny sprawił że bomby trafiły w obóz robotników przymusowych, gdzie zginęło 557 cudzoziemców, 178 pracowników zakładów Peenemunde. Zniszczono 25 budynków. Lotnisko, tunel aerodynamiczny oraz blok pomiarów telemetrycznych były nietknięte. Straty RAF wyniosły 28 samolotów. Było to spowodowane skuteczna akcją dywersyjną nad Berlinem, gdzie dwusilnikowe myśliwce bombardujące typu Mosquito związały walką większość niemieckich myśliwców. Ten fortel sprawił że przez większość czasu Peenemunde pozostawało bezbronne. O skali niemieckiej klęski świadczy wypadek na lotnisku Brandenburg-Briest gdzie lądowało 100 maszyn. Doszło tam do kolizji 30 myśliwców. W ocenie wielu historyków nalot przyczynił się do zwolnienia i rozproszenia niemieckiego programu rakietowego. Zakłady montażowe V-2 przeniesiono do gór Harzu. Utworzono tam największą na świecie podziemną fabrykę (składał się bowiem z trzech tuneli A,B i C o długości 800 m, oddalonych o 200 m. Dodatkowo więźniowie wykuli 18 bocznych hal. W sumie potężną fabrykę obsługiwało ponad 13 tys. więźniów podobozu "Dora". Część z nich żyła pod ziemią, gdzie panowały nieludzkie warunki. Na wiosnę 1944 r. niewolników przeniesiono do obozów na powierzchnię.

Zespół Wernera von Brauna prowadził badania na poligonie Blizna w Polsce. Środki ostrożności wprowadzone przez Niemców były surowe. Nawet oddziały SS miały zakaz wstępu do centrum szkolenia. Ponadto wokół ośrodka ustawiono sztuczne krowy ! Od początku prac w Bliźnie ich przebieg śledził wywiad Armii Krajowej. Jedna z 14 metrowych rakiet V-2 dostała się w ręce Polaków. Wykładowcy warszawskiej politechniki Prof. dr inż. Janusz Groszkowski oraz Prof. dr inż Marceli Struszyński przebadali skład paliwa oraz zawartość rakiety. Wyniki prac obu naukowców przekazano stronie brytyjskiej w ramach operacji Most I. Apogeum walki z bronią V stanowiła operacja Most III. Jej celem było wywiezienie z okupowanego kraju zdobytego egzemplarza V-2. Realizacja akcji napotkała na potężną przeszkodę w postaci gruntu na lądowisku "Motyl". Grozę sytuacji potęgował fakt, że w bezpośrednim sąsiedztwie lądowiska stacjonował oddział Luftwaffe. Podmokły teren spowodował, że Dakota wypełniona częściami V-2 nie chciała ruszyć. Tylko dzięki pomysłowości i uporowi Stanisława Wróbla ps. Wróbel, który rozkazał podłożyć deski wozu drabiniastego pod koła maszyny, samolot wzbił się w powietrze. Polska załoga płatowca obrała kurs na włoskie Brindisi i szczęśliwie lądowała w rankiem 26 lipca 1944 r.

Uzupełnienie wystawy stanowi ekspozycja poświęcona powojennemu wyścigowi w kosmos, integralnej części zimnej wojny oraz logicznej konsekwencji prac podjętych w Peenemunde. Dużą ekspozycji poświęcono wysiłkom radzieckim. Sowieckim odpowiednikiem Peenemunde była baza w Kapustnym Jarze, gdzie po zakończeniu wojny realizowano pod kierunkiem Siergieja Koroliowa (konstruktor, w latach 1938"1945 r. był więźniem GUŁAGU, po wojnie realizował szereg pionierskich prac zakresu kosmonautyki. Opracował między innymi lot pierwszego kosmonauty Jurija Gagarina zrealizowany w kwietniu 1961 r.) radziecki program rakietowy. Zwiedzający widzieli makietę sputnika, pierwszego umieszczonego na orbicie w październiku 1957 sztucznego satelity Ziemi. Początek zimnej wojny w kosmosie nie był korzystny dla USA. Szok spowodowany radzieckim debiutem w kosmosie (niektórzy historycy porównują efekt sputnika do japońskiego ataku w Pearl Harbor z 7 grudnia 1941 r. i wydarzeń z 11 września 2001 r.) spowodował że przypomniano sobie o dr Werner von Braun. Wiedzę i doświadczenie naukowca w latach 1946"1957 wykorzystywało wojsko, co odcinało naukowca od realizacji kosmicznych planów. Źródło długoletniej niechęci Amerykanów do niemieckiego badacza spowodowane było faktem przynależności Wernera von Brauna do SS. Sowieckie sukcesy zmieniły sytuację inżyniera, którego mianowano kierownikiem NASA, amerykańskiej agencji kosmicznej, Kierując projektem Apollo, uwieńczonym lądowaniem człowieka na księżycu w lipcu 1969 r., spełnił swoje marzenie.

dr Jakub Ciechanowski

Źróło: muzeumkolobrzeg.pl

Korzystając z tej strony akceptujesz, że w Twoim urządzeniu końcowym zostaną zainstalowane pliki cookies, które umożliwiają nam świadczenie usług. Brak zgody na pliki cookies oznacza, że pewne funkcjonalności strony mogą być niedostępne. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Cookies.