Pelplin - mało znane atrakcje

Zaktualizowano 1 miesiąc temu

W małym pol­skim mie­ście, któ­re­go nazwa rzad­ko komu coś mówi, kryje się za­by­tek znany ca­łe­mu świa­tu - naj­cen­niej­sza książ­ka świa­ta, Bi­blia Gu­ten­ber­ga. Cho­ciaż dziś sam re­print tego dzie­ła kosz­to­wał­by okrą­głą sumkę, jej słyn­ny dru­karz nie zy­skał for­tu­ny. Prze­ciw­nie - skoń­czył w nędzy. Oto Pel­plin i nie­sa­mo­wi­te losy jego naj­więk­szych skar­bów. Do­słow­nie i w prze­no­śni.

Kociewie - nie każdy zna, choć wielu było. To maleńki, acz bogaty w atrakcje region na Pomorzu. Bywa nazywany Łagodną Krainą. Często mijany jest bezrefleksyjnie w drodze do Trójmiasta lub na wczasy. Wystarczy wymienić Tczew, Gniew czy Starogard Gdański i nagle robi się jaśniej. Lecz o 9-tysięcznym Pelplinie słyszał mało kto. Za to zachwycają się nim nieliczni turyści, a także bibliofile. Bo tej klasy zabytku nie ma po prostu nikt.
Historia pewnej plamy
Ma lekko pożółkłe, falujące na brzegach kartki. Jak na coś, co powstało blisko 560 lat temu, prezentuje się wybornie. Czarne kolumny tekstu idą parami, równiusieńko, jakby wydrukowano je współcześnie na przyzwoitej drukarce atramentowej. Każda liczy 8,5 cm szerokości i 28,5 długości. Mogę tylko żałować, że w moim liceum nie uczono łaciny...
 
Papierowy skarb oglądam zza szyby, zapewne pancernej. Trzeba uważać, by przypadkiem nie uruchomić alarmu. W końcu to nie jest zwykła książka. To symbol. I oczko w głowie tutejszego Muzeum Diecezjalnego.
Biblia Gutenberga uchodzi za najcenniejszą książkę świata. Dzieło mistrza z Moguncji walnie przyczyniło się do zmierzchu średniowiecza i nastania czasów nowożytnych. Masowy druk zrewolucjonizował kulturę, a spośród niespełna 200 sztuk Pisma Świętego, drukowanych w latach 1452-1455, przetrwało zaledwie 48. Mniej niż połowa ma status kompletnych. Są rozsiane po całym świecie, m.in.: Niemczech, USA, Watykanie, Japonii czy Rosji. Jeden z egzemplarzy znajduje się w Polsce. Strzeże go niepozorne miasteczko nad Wierzycą, Pelplin.
Pelplińska Biblia okazuje się jednak ewenementem. Na stronie 46 I tomu widnieje tajemniczy kleks. Wiadomo o tym jedynie z przewodników, bo inkunabuł nie ma numeracji. Dziwne? Być może, ale Gutenberg z pewnością był bardziej zajęty doskonaleniem ruchomej czcionki oraz prasy drukarskiej niż takimi drobiazgami.
Plamę najpewniej pozostawił zecer. Teraz świadczy o oryginalności i unikalności polskiego egzemplarza tej księgi. Ślad tuszu po przewróconej czcionce pomógł w opracowaniu wielu szczegółów dotyczących warsztatu niemieckiego złotnika. Ale dzieje pelplińskiej Biblii nadawałyby się na scenariusz do filmu samego Tarantino!

Taksówką, pociągiem i statkiem, czyli sensacyjne przygody pelplińskiego skarbu
Przyjmuje się, że Biblię Gutenberga nabył Mikołaj Chrapicki, biskup chełmiński. Do Pelplina trafiła w 1833 roku, po sekularyzacji zakonu franciszkanów w Lubawie. Wówczas jeszcze nie zdawano sobie sprawy z tego, jak rzadki okaz leżakuje na bibliotecznych półkach.
Brak funduszy na remont tutejszej katedry i rozbudowę seminarium sprawił, że w okresie międzywojnia bezcenną księgę chciano zwyczajnie sprzedać. Przed tym procederem uchroniły ją usilne protesty społeczeństwa. Jednak wkrótce pelpliński egzemplarz musiał opuścić kraj.
Tuż przed wybuchem II wojny światowej, ksiądz Antoni Liedtke wezwał taksówkę, którą udał się do Tczewa. Stamtąd, już pociągiem, dotarł do Warszawy. Razem z nim w długą podróż ruszył bibliofilski rarytas, ukryty w skromnej skórzanej walizce. Białego kruka zdeponowano w sejfie Banku Gospodarstwa Krajowego. Lecz nawet tam nie mogła być bezpieczna.

Ze stolicy papierowy unikat, wraz z innymi narodowymi zabytkami, przewieziono do Rumunii. Później księga wędrowała przez Francję, aż znalazła się na pokładzie statku "Chorzów" płynącego do Londynu. Drogę z Anglii do Kanady przebyła zaś transatlantykiem "Batory". Do Polski powróciła po 20 latach tułaczki.

W 1959 roku, w obstawie Milicji Obywatelskiej, zwrócono ją bibliotece Seminarium Duchowego w Pelplinie. Przywiózł ją pociągiem nie kto inny jak ks. Liedtke - ten sam, który dwie dekady wcześniej uratował przed rabunkiem jedyną w naszym kraju Biblię Gutenberga. Co więcej, w przypływie nieokiełznanej radości, opowiedział całą historię zaskoczonemu konduktorowi.
Na ironię losu, łatwego życia nie miał też drukarz i wydawca bezcennej dziś księgi, czyli sam Johannes Gutenberg. Choć obecnie jego inkunabuły warte są grube miliony, złotnik nie dorobił się majątku. By rozruszać drukarską maszynę, musiał zaciągnąć niejedną pożyczkę. Po latach procesów z byłym wspólnikiem dokonał żywota w biedzie, podobno ślepnąc na starość.

Ceglane arcydzieło i najwyższy ołtarz w Polsce

Odwiedzając Pelplin, koniecznie trzeba zobaczyć jeszcze jeden skarb. Tym razem nie z papieru, lecz z cegły. Wznosi się wysoko niczym zamek, ale to kościół. A dokładniej: bazylika katedralna Wniebowzięcia NMP, serce tutejszego klasztoru pocysterskiego. Jej monumentalna bryła dominuje nad kociewskim miastem.

Przewyższa też inne ceglane kościoły, bo pod względem wielkości to druga - po bazylice mariackiej w Gdańsku - tego typu budowla w Polsce. Zaś wnętrze ma nawet piękniejsze! Długi na 84 metry ceglany kolos zachwyca oceanem zdobień i epitafiów. Wybitny przykład architektury gotyckiej na Pomorzu wyróżnia się ponadto ogromną ilością ołtarzy bocznych.

Wzroku nie można z kolei oderwać od misternych, kryształowych sklepień. Ale nic nie jest w stanie przebić ołtarza głównego. Wysoki na 25 metrów i złocony, należy do największych ołtarzy manierystycznych w Europie. Także dębowe stalle, mieszczące się w nawie południowej, uchodzą za najcenniejszy taki zabytek w kraju. Właśnie te drewniane ławki w prezbiterium skrywają nader rzadkie przedstawienie Ducha Świętego. Trzecia osoba boska została ukazana nie jako gołębica, a jako mężczyzna.

Znajdujący się nieopodal XIV-wieczny kościół filialny pw. Bożego Ciała wygląda przy olbrzymiej świątyni jak ubożuchny krewny. Nie bez przyczyny mieszkańcy nazywają go "kościółkiem". Mimo to warto do niego zajrzeć chociażby z uwagi na współczesne polichromie na suficie czy rokokowe dekoracje. Fani klimatów cmentarnych ucieszą się natomiast z otaczającej kościółek małej nekropolii, gdzie zachowało się ponad 60 zabytkowych grobowców.

Perła Kociewia

Myliłby się ten, kto sądzi, że poza kościołami niczego więcej w Pelplinie nie znajdzie. Punktem obowiązkowym zwiedzania jest bowiem klasycystyczny Pałac Biskupi, a przede wszystkim przylegające do niego ogrody. To zaciszne miejsce, ciągnące się z nurtem Wierzycy, obfituje nie tylko w piękną zieleń. Nad rzeką przerzucono romantyczny mostek. Stoi tu również pomnik Gutenberga oraz kamienne, balustradowe schody. Zwieńczenie ogrodów biskupich stanowi nieduży staw.

Rekreacyjnych, a jednocześnie duchowych przeżyć dostarczy także Góra Papieska. Wzniesienie, sięgające ledwie 92 metrów n.p.m., oferuje wspaniały widok na okolicę - kociewskie pola i wyróżniającą się sylwetkę pelplińskiej bazyliki. Górę można znaleźć przy drodze do Starogardu Gdańskiego, jakieś 1,5 kilometra na zachód od centrum Pelplina.

Na szczycie wzniesienia umieszczono 33-metrowy, podświetlany Krzyż Papieski. To pamiątka po wizycie Jana Pawła II w 1999 roku. Zresztą Pelplin cieszy się uznaniem jako miejsce pielgrzymkowe. A strapionych i głodnych pielgrzymów posili lokalny smakołyk, pelplinka. Specjalne ciastko z miodem o śmietankowo-karmelowym smaku sprzedaje tylko jedna cukiernia przy ul. Mickiewicza 34.
To wszystko sprawia, że Pelplin zasługuje na miano prawdziwej perły Kociewia. Maleńkie miasto, które strzeże światowej klasy zabytków. Wizyta na weekend w nim będzie niezapomniana.

Źródło: onet.pl

Korzystając z tej strony akceptujesz, że w Twoim urządzeniu końcowym zostaną zainstalowane pliki cookies, które umożliwiają nam świadczenie usług. Brak zgody na pliki cookies oznacza, że pewne funkcjonalności strony mogą być niedostępne. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Cookies.