Nałęczów - historyczne uzdrowisko pod Lublinem; wody mineralne, park zdrojowy i słynni kuracjusze

Opublikowano 3 lata temu
Nałęczów - historyczne uzdrowisko pod Lublinem; wody mineralne, park zdrojowy i słynni kuracjusze

Tu kuruje się serce, koi nerwy, poprawia samopoczucie. Nałęczów pod Lublinem, nazywany miasteczkiem zdrowia, już ponad sto lat temu przyciągał kuracjuszy, w tym licznych artystów. Mieszkał tu Stefan Żeromski, leczył się Bolesław Prus.

Nałęczów leży w najcieplejszym regionie kraju, w dolinie wyżłobionej przez rzekę Bystrą. Łagodne wzgórza osłaniają go od wiatrów i raptownych zmian atmosferycznych. Panujący tu specyficzny mikroklimat powoduje samoczynne obniżanie ciśnienia tętniczego i zmniejszanie dolegliwości chorób serca.
W miasteczku jest kilka sanatoriów, w tym jedno specjalizujące się w kardiologii, dokąd przyjeżdżają pacjenci po transplantacji serca. Są ośrodki odnowy biologicznej, klinika chirurgii oka, chirurgii plastycznej, specjalistyczne gabinety lekarskie, jaskinia solna, SPA. Zatrzymać się można w pensjonatach urządzonych w zabytkowych willach i kwaterach turystycznych.

Sercem Nałęczowa jest ponad 20-hektarowy park uzdrowiskowy, przez który przepływa Bochotniczanka, tworząc w jego centrum staw z wysepką pośrodku, na którą przerzucono romantyczny mostek. W barokowym Pałacu Małachowskich zachowały się cenne sztukaterie, w palmiarni obok urządzono pijalnię wód mineralnych. Wokół Nałęczowa rozciąga się gęsta plątanina lessowych wąwozów, które są świetnym terenem do spacerów.

Lecznicze właściwości tutejszych wód mineralnych odkryte zostały na początku XIX wieku. Wkrótce potem powstał pierwszy dom gościnny, "łazienki" z 20 pokojami z opieką lekarską, apteką i wyżywieniem. Świetność Nałęczowa zaczęła się pod koniec XIX wieku, gdy posiadłość przejęła grupa lekarzy wyspecjalizowanych w leczeniu uzdrowiskowym. To wtedy kurort stał się modny wśród elity kulturalnej.

W Nałęczowie z agorafobii leczył się Bolesław Prus, corocznie bywał tu przez 30 lat. Nałęczowskie motywy dostrzec można na kartach "Placówki", tu powstały rozdziały "Lalki" i "Emancypantek"; Prus pisał o Nałęczowie w "Kronikach tygodniowych".
Bywali tu i tworzyli: Zofia Nałkowska, Henryk Sienkiewicz, Stanisław Przybyszewski, Stanisław Witkiewicz, Ignacy Paderewski, Karol Szymanowski. Na miejscowym cmentarzu spoczywają pisarka Ewa Szelburg-Zarembina i malarz Michał Elwiro Andriolli.
Stefan Żeromski mieszkał w Nałęczowie kilka lat. Przyjechał jako nauczyciel dzieci właściciela tych dóbr Michała Górskiego w 1890 r. Założył tu rodzinę, wybudował pracownię w stylu zakopiańskim. Tu napisał "Siłaczkę", "Dzieje grzechu", stąd czerpał realia do "Ludzi bezdomnych" czy dramatu "Uciekła mi przepióreczka".

W 1885 r. na łamach "Kuriera Warszawskiego" namawiał na przyjazd do uzdrowiska, przekonując, że to elitarna miejscowość.
"Ponieważ, o czym doniosły pisma, dziś nawet wiejskie baby wybierają się do wód zagranicznych, rzecz zatem naturalna, że ludzie szyku, dla niezmieszania się z pospólstwem, mają tylko dwa wyjścia: albo jechać na księżyc, albo - do zakładów kuracyjnych krajowych. Jednym z takich miejsc, na które ośmieliłbym się zwrócić uwagę chorych i osłabionych turystów, jest Nałęczów, położony w guberni lubelskiej. Podróż łatwa, miejscowość piękna i kuracja dobra, o czym coś wiem, bo sam jej dużo zawdzięczam" - pisał Żeromski.

Źródło: onet.pl

Korzystając z tej strony akceptujesz, że w Twoim urządzeniu końcowym zostaną zainstalowane pliki cookies, które umożliwiają nam świadczenie usług. Brak zgody na pliki cookies oznacza, że pewne funkcjonalności strony mogą być niedostępne. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Cookies.