Największy renesansowy dwór w Polsce popada w ruinę

Zaktualizowano 1 miesiąc temu

Największy renesansowy dwór w Polsce, unikalny zabytek klasy europejskiej zamienia się w kupę gruzu i nikogo to nie obchodzi.
Na XIX-wiecznej litografii to budowla monumentalna, baśniowa. W aktualnej, internetowej ofercie sprzedaży to wciąż "piękny duży pałac", choć w "złym stanie technicznym", który po remoncie i adaptacji można przeznaczyć na "hotel, SPA lub dom spokojnej starości". Sęk w tym, że obiekt pokazany na zdjęciach w tej postaci już nie istnieje, a zły stan techniczny to nie przeciekający dach, lecz brak dachu, stropów i wspaniałych niegdyś renesansowych szczytów. Innymi słowy, katastrofa o krok od całkowitego unicestwienia.

Dwór w Dziewinie koło Lubina został zbudowany w 1566 roku, a więc w czasach, kiedy Dolny Śląsk był częściąmonarchii Habsburgów. Współtwórcami imponującej budowli należącej do Fryderyka von Kanitza byli włoscy architekci. Zdaniem dra Jakuba Jagiełły, eksperta w dziedzinie regionalnej kultury materialnej, świadczy o tym m.in. ozdobny gzyms podobny do tych, jakie widać w Rzymie i Florencji. Jednak architektoniczną perłą na skalę europejską czyni Dziewin przede wszystkim "niesamowita autentyczność budowli". W opinii Jagiełły poza małą późniejszą przebudową wszystko - łącznie z belkami i dachówkami - powstało i funkcjonowało we dworze od XVI wieku, a więc ponad 400 lat!

W czasie wojny, po ucieczce ostatniego właściciela w 1944 roku, znaczna część wyposażenia dworu padła łupem Armii Czerwonej i rodzimych szabrowników. Jednak obiekt pozostał nietknięty. Podupadał z roku na rok w zarządzie PGR-u w Ścinawie. Wykorzystywany na biura, mieszkania i magazyny już w latach 60. minionego wieku przestał być potrzebny i na dobre został opuszczony. Sztafetę kompletnej bezczynności kontynuowały agencje rządowe AWR SP i ANR, od 2008 roku prywatny właściciel z Warszawy, który tak jak poprzednicy, usiłuje pozbyć się majątku.
Jeszcze w latach 90. dwór trzymał się dzielnie, jednak XXI wiek to niekończąca się seria katastrof, które powaliły dach i stropy, z 11 renesansowych szczytów nie zostało prawie nic. Na tragiczny stan obór i stajni, przecież także zabytkowych, pies z kulawą nogą nie spojrzy. Zresztą wkrótce i tak nie będzie na co patrzeć, bo Dziewin szybko dogorywa...

Wprost trudno uwierzyć, że bezcenny renesansowy dwór nie był remontowany przez 70 lat, a organy państwa nie potrafiły podjąć w tym czasie ani jednej skutecznej interwencji. Choć klasa zabytku jest powszechnie znana, nie słychać, by o dwór publicznie upominali się politycy czy samorządowcy. Dziewin leży na obszarze jednego z najbogatszych subregionów w Polsce, 23 kilometry od Lubina. Żadną miarą to nie koniec świata, ale cywilizowane państwo tu nie dociera, jakby ktoś wyłączył prąd...

***

Więcej zdjęć można zobaczyć na stronie Hannibala Smoke'a - pisarza zaangażowanego w ratowanie pejzażu kulturowego na Dolnym Śląsku, autora magicznych kryminałów "Tusculum", "Emplarium" uznanego w internetowym plebiscycie czytelników "Książka zamiast kwiatka" za książkę roku 2012 i premierowego "Muzeum Prawdy".

Źródło: onet.pl

Korzystając z tej strony akceptujesz, że w Twoim urządzeniu końcowym zostaną zainstalowane pliki cookies, które umożliwiają nam świadczenie usług. Brak zgody na pliki cookies oznacza, że pewne funkcjonalności strony mogą być niedostępne. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Cookies.