„U Polski bram straż trzymać mam..."

Zaktualizowano 3 miesiące temu
collections 6

Jedziemy samochodem Aleksandra, hufcowego Hufca Wołyń z Harcerstwa Polskiego na Ukrainie, żeby dokonać lokalizacji miejsca pod nasz letni obóz. Czwarty wspólny obóz,  w tym drugi na Ukrainie. Po pasie sosnowych młodników rozpoczynają się drzewa liściaste, a pod nimi iście angielski trawnik, który uwidacznia każde załamanie terenu. Od razu człowiek ma chęć położyć się na takiej trawie. Nagle  przy drodze, wbita w zieloną murawę, bryła betonu , która zdradza nam, że jesteśmy blisko celu naszej podróży. Rzeczywiście, po lewej, u podnóża wzniesienia nazywanego przez miejscowych "Łysa Góra" pojawia się charakterystyczny obły kształt bunkra z widocznymi śladami wybuchu. Dopiero, gdy zatrzymaliśmy się przy bunkrze  to kilkadziesiąt  metrów dalej widzimy brzeg rzeki Słucz z wystającymi z wody, od połowy jej szerokości betonowymi słupami.

Jesteśmy na miejscu, no dopiero połowicznie, gdyż zaraz jedziemy kawałeczek dalej na miejsce naszego obozu. Teraz oglądamy to co pozostało z bunkra nr 5 "Wyciąg"  rejonu Berducha (w sektorze Tynne) i resztek jazu "Przekora", mającego za zadanie spiętrzyć wody Słuczy  podczas ataku Rosjan. Kiedy wiesz co się działo w tym miejscu, od razu oczyma wyobraźni widzisz żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza prowadzących walkę z przeważającą liczbą żołnierzy z czerwonymi gwiazdami na hełmach.

"...Po południu wojska sowieckie ponowiły natarcie na rejon "Berducha". Wg oceny ppor. Bołbota, dowódcy rejonu Tynne, nieprzyjaciel w sile około 2 kompanii piechoty, wspierany przez ciężką broń maszynową z lizjery lasu, nacierał na Berduchę, wykorzystując osłony terenowe od strony Tynnego.W tym samym czasie dowódca prawoskrzydłowego schronu rejonu "Tynne" zauważył 3 czołgi nacierające po osi  Kniaź sioło - Berducha. Jego schron był celnie ostrzeliwany przez działka czołgowe, nie mógł prowadzić skutecznego ognia ze swojej broni maszynowej.(...) Prawdopodobnie w tej fazie walki po stronie sowieckiej wziął udział oddział artylerii młodszego lejtnanta Karawatowa, który podciągnął działa możliwie najbliżej schronów i strzelał do nich ogniem na wprost. Od tego momentu w rejonie Berducha walkę prowadzą już tylko niektóre odosobnione obiekty...."

Jesteśmy na miejscu naszego obozu. Coś takiego można sobie tylko wymarzyć, do najbliższych bunkrów jest ok. 200 metrów, jak wyjdziesz na brzeg Słuczy to widzisz wspaniały widok na "Przekorę", a do tego trzy tygodnie urlopu. Kiedy po kilku tygodniach wróciliśmy na to miejsce , tym razem z naszymi harcerzami, zaczęły się "pielgrzymki" mieszkańców okolicznych wsi przychodzących oglądać dziwaków z Polski. Co prawda, zaraz po zakończeniu budowy obozu, nasi ludzie również ruszyli w teren, ale ich zainteresowanie koncentrowało  się w dużej mierze na inwentaryzacji obiektów Rejonu Umocnionego "Sarny".

"...Fortyfikacje rozciągały się po obu stronach rzeki Słuczy (...)Głębokość fortyfikacji sięgała niekiedy do 5 km. Składała się głównie ze schronów bojowych żelazobetonowych  o grubości ścian ok. 1,5 metra, a stropu ok. 3 metrów. Wyposażone były one w ckm-y, oraz posiadały wieżyczki strzelnicze z otworami na ręczne karabiny maszynowe i wyrzutnie granatów. Załoga takiego schronu wynosiła od 12 do 30 i więcej żołnierzy. Były również schrony bojowe artyleryjskie wyposażone w armaty 75 mm lub działka ppanc...."

Staraliśmy się zbudować "klimat" obozu w oparciu o pozostałości po KOP-ie i dlatego zaopatrzyliśmy naszych harcerzy w małe kompendium w którym mogli znaleźć oprócz wiadomości krajoznawczych, o Wołyniu, również wiadomości o KOP-ie, walk toczonych w bezpośredniej bliskości obozu, mapy, plany bunkrów. Nie ma nic bardziej "klimatycznego" od czytania opisu walki, kiedy siedzisz obok bunkra, który jest opisany jako ten, znajdujący się na pierwszej linii, wymieniany w meldunkach obrońców. Kiedy bardziej zagłębisz się do jego wnętrza znajdziesz polskie napisy, oryginalne malowania maskujące, naciągnięty na potykacz drut kolczasty, łuski, guziki z orzełkiem, polskie monety itp. (to "itp" to dzięki mojemu ACE 250). Rozmowy z miejscowymi zdradzają trochę szczegółów z tego co działo się tutaj między 19 a 24 września 1939r.

Dzięki nim następnym razem przyjedziemy szukać mogił polskich KOP-istów, którzy zostali rozstrzelani po zakończonej walce. 

"...Trudno oszacować straty pułku KOP Sarny w walkach nad Słuczą. Największe poniosła kompania kpt. Markiewicvza, ponieważ na broniony przez nią odcinek szło główne natarcie sowieckie.Wg. Relacji kpt. Markiewicza poległo 3 oficerów , 226 szeregowych i podoficerów, 39 zostało ciężko rannych , 301 zaginionych,  w tym 7  oficerów , których sowieci rozstrzelali obok ruin cerkwi w Tynnem..."

Od początku obozu czyniliśmy przygotowania do umieszczenia na pozostałościach umocnień dwóch tablic pamiątkowych ku czci poległych żołnierzy KOP. Staraliśmy się, żeby dwujęzyczny napis był do strawienia przez stronę ukraińską. 12.07.2009 przed południem cały obóz zgromadził się na tyłach cerkwi w Tynnem, gdzie znajduje się bunkier obserwacyjny

(nr 6 "Piekło").W obecności naszych harcerzy , oraz 20-30 osób cywilnych, ksiądz z odległego Zdołbunowa, poświęcił tablicę i odmówił krótką modlitwę za poległych. Następnie druh Aleksander Radica dokonał odsłonięcia tablicy. (fot) Po pierwszej części uroczystości przechodzimy w kierunku obozu, aby przy umocnieniach na Łysej Górze odprawić mszę św. i odsłonić drugą tablicę. Tutaj bowiem na odcinek Berducha poszło pierwsze uderzenie radzieckiej 60 Dywizji Strzelców i tutaj padli pierwsi zabici KOP-iści. Tą tablicę, po poświęceniu , odsłonił  również druh Aleksander, lecz tym razem w towarzystwie miejscowych władz. Kwiaty, znicze. Na koniec uroczystości zaśpiewaliśmy , znany tylko z jednego przedwojennego wykonania, marsz KOP-u - "U Polski bram..."

Kiedy zbierze się to wszystko razem:tablice, hymn KOP-u, mundury harcerskie, miejsce walki i męczeństwa polskich żołnierzy, a zwłaszcza fakt, że my jako pierwsi od czasu wojny oddaliśmy należny hołd poległym, robi się z tego bardzo głębokie przeżycie kształtujące patriotyzm nie tylko młodych ludzi , ale wszystkich, którzy brali w tym udział.

 Jacek Kowalski phm.
 Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej
 Krąg Instruktorski "RES PUBLICA"

 

Korzystając z tej strony akceptujesz, że w Twoim urządzeniu końcowym zostaną zainstalowane pliki cookies, które umożliwiają nam świadczenie usług. Brak zgody na pliki cookies oznacza, że pewne funkcjonalności strony mogą być niedostępne. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Cookies.