Myśliwiec P-40 Kittyhawk z 1942 roku odkryty przez Polaków na Saharze

Zaktualizowano 9 miesięcy temu

Sądzicie, że w czasach, gdy usługi Google"a są w stanie pokazać szczegółowo niemal każdy zakątek naszej planety coś jeszcze może się na niej ukryć? Okazuje się, że tak - nawet gdy leży na płaskim, jednorodnym terenie. Polska ekspedycja, poszukująca na Saharze ropy, odkryła niedawno niezwykłą kapsułę czasu - samolot RAF-u, który po upadku przeleżał nienaruszony od drugiej wojny światowej. Co w nim znaleziono"W marcu 2012 roku, polski zespół poszukiwań ropy naftowej w pobliżu Wadi al-Jadid w Egipcie, natrafił na wrak samolotu P-40 "Kittyhawk", który przeleżał tam nietknięty od 1942 roku. Prawdopodobnie samolot musiał lądować przymusowo, gdyż podwozie zostało oderwane. Samolot jest w bardzo dobrym stanie, biorąc pod uwagę te prawie 70 lat jest jedynie wyblakły od surowego klimatu pustyni. 

W czasie drugiej wojny światowej w walkach nad północną Afryką wzięły udział amerykańskie samoloty Curtiss P-40. Dostarczone w ramach sojuszniczej pomocy do Wielkiej Brytanii zostały wcielone do RAF-u jako P-40 Kittyhawk.

W czerwcu 1942 roku sierżant Dennis Copping wystartował lekko uszkodzonym Kittyhawkiem z 260 Dywizjonu RAF. Jego celem było inne lotnisko, na którym samolot miał zostać naprawiony - podczas wcześniejszej misji odniósł niewielkie uszkodzenia od ognia broni przeciwlotniczej.

Prawdopodobnie podczas lotu nad pustynią sierżant Copping stracił orientację, co po wyczerpaniu paliwa zmusiło go do lądowania w przygodnym terenie na egipskiej pustyni, kilkaset kilometrów od najbliższej osady. Sądząc po kondycji samolotu, lądowanie było dość twarde. Choć większość płatowca jest w dobrym stanie, odpadło m.in. śmigło, które leży kilkanaście metrów od niego.
Pilot przeżył awaryjne lądowanie. Znalezione ślady wskazują, że próbował zrobić sobie ze spadochronu jakieś schronienie, wymontował również z samolotu radio i baterie. Najprawdopodobniej próby nawiązania łączności spełzły na niczym i pilot próbował ratować się, wyruszając w nieznanym kierunku. W pobliżu samolotu nie ma jego szczątków ani jakichkolwiek śladów wskazujących, że zmarł w tym miejscu.

Jak stwierdził jeden z historyków wojskowości, samolot jest odpowiednikiem odnalezienia grobowca Tutanchamona. Jest w nim komplet dokumentów serwisowych i narzędzi, całość wyposażenia jest oryginalna i w chwili znalezienia była nierozgrabiona. Do naszych czasów w niezłym stanie zachował się po prostu taki samolot, jaki wystartował do lotu w 1942 roku - to unikat na światową skalę.

Samolot trafi najprawdopodobniej do londyńskiego Royal Air Force Museum. Wielka Brytania podjęła już starania o odzyskanie wraku, z którego, po zabezpieczeniu przez egipską armię, ze względów bezpieczeństwa wymontowano broń i amunicję. Jak stwierdził jeden z Polaków, którzy odkryli samolot, jego stan systematycznie się pogarsza - na wieść o znalezisku uaktywnili się szabrownicy, którzy wyciągają sobie z niego różne "pamiątki".

Rozpoczęto również poszukiwania pilota, jednak jak stwierdził Paul Collins, brytyjski attaché wojskowy w Egipicie, szanse na znalezienie jego szczątków są bardzo małe. Rozpoczęto ponadto poszukiwania najbliższej rodziny sierżanta Coppinga, aby przekazać jej pamiątki po pilocie. Miejsce lądowania samolotu zostanie prawdopodobnie oznaczone jako grób wojenny.
Film przedstawiający wrak samolotu P-40 "Kittyhawk" po odnalezieniu go przez Polaków poszukujących na Saharze ropy naftowej.

Źródło: gadzetomania.pl

Korzystając z tej strony akceptujesz, że w Twoim urządzeniu końcowym zostaną zainstalowane pliki cookies, które umożliwiają nam świadczenie usług. Brak zgody na pliki cookies oznacza, że pewne funkcjonalności strony mogą być niedostępne. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Cookies.