Śląska objazdówka po kampani wrześniowej 1939

Zaktualizowano 9 miesięcy temu

Dziennikarze "Gazety Wyborczej" razem z KZK GOP i przy wsparciu Stowarzyszenia "Profortalicium" organizują kolejną edycję "Śląskiej Objazdówki". Tym razem chętni odwiedzą miejsca na Śląsku związane z kampanią wrześniową 1939 roku.

W nietypową trasę wyjedzie autobus komunikacji miejskiej, nowoczesny hybrydowy przegubowiec z PKM Sosnowiec. Impreza rozpocznie się w sobotę 16 czerwca w Katowicach z przystanku przy ulicy Jagiellońskiej (przy placu Sejmu Śląskiego) o godz. 10.00.Trasa będzie wiodła przez historyczne miejsca w Katowicach, a potem do schronów bojowych w Chorzowie, Dobieszowicach i Bobrownikach, pozostających pod opieką Stowarzyszenia.

Chętni do udziału w objazdówce mogą się zgłaszać telefonicznie pod numerem (32) 32 52 444 w piątek 7 czerwca, od godz. 11.00. Liczba miejsc jest ograniczona. Organizatorzy mogą zabrać na objazdówkę jedynie 80 osób. Kto pierwszy, ten lepszy...
Serdecznie zapraszamy, bo warto poznać oblicze Śląska, którego nie znacie!
We wrześniu 1939 roku polskie wojsko nie zdołało powstrzymać nacierającego Wehrmachtu, ale dzięki podjętym w ostatniej chwili przygotowaniom udało się zmusić go do częściowej zmiany planów.

Wybudowany na 60-kilometrowym odcinku od Wyr aż po Bobrowniki system umocnień wojskowi porównywali do słynnej Linii Maginota, która zabezpieczać miała Francję przed atakiem Niemiec. Z ponad dwustu zaplanowanych tu schronów, magazynów, koszar i stanowisk ogniowych przed rozpoczęciem działań bojowych udało się postawić tylko część.

Niemcy dzięki swojemu wywiadowi byli zorientowani w polskich przygotowaniach i ich nie lekceważyli - natarcia w poszczególnych miejscach zostały zaplanowane tak, aby uniknąć konieczności szturmowania betonowych umocnień. W tej sytuacji załogi, które miały być zaporą dla atakujących, już 2 września, przeważnie bez walki, zostały wycofane. To sprawiło, że przez następne długie lata wokół wojny obronnej 1939 roku na Śląsku narastały krzywdzące dla polskiego wojska opinie. Tymczasem żołnierze śląskich pułków, wśród nich batalionów, które były załogami schronów, na to nie zasłużyli. Dzielnie walczyli aż po bitwę w okolicach Tomaszowa Lubelskiego. - Jakby na manewrach, a nie w ciągłym odwrocie - komplementowali ich świadkowie.

Krzywdzące opinie wobec wojska przylgnęły też do zbudowanych przed wojną umocnień. Niektórzy mówili, że były niepotrzebne i śmiali się, że Śląsk został zajęty rzekomo bez walki. Jakoś takich lekceważących zdań o polskim wojsku na Śląsku i systemie umocnień nie wypowiadali sami Niemcy. Choć sami mieli dużo większe środki techniczne i finansowe na budowę podobnych obiektów, pilnie studiowali to, co udało im się zdobyć u nas. Już chociażby z tego powodu, kierowani ciekawością, powinniśmy spróbować zobaczyć to, co szczęśliwie do naszych czasów przetrwało.

Źródło: gazeta.pl / profort.org.pl

Korzystając z tej strony akceptujesz, że w Twoim urządzeniu końcowym zostaną zainstalowane pliki cookies, które umożliwiają nam świadczenie usług. Brak zgody na pliki cookies oznacza, że pewne funkcjonalności strony mogą być niedostępne. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Cookies.