Krzyż przydrożny (ul. Makowa) w Żyglinie
Krzyż przydrożny przy ul. Makowej w Miasteczku Śląskim to niezwykle ważny, choć z pozoru skromny element lokalnego krajobrazu sakralnego. Odwiedzając w celach turystycznych lub historycznych województwo śląskie, warto zwracać szczególną uwagę na tego typu przydrożne obiekty, gdyż bardzo często kryją one w sobie fascynujące, wielopokoleniowe historie. Ten konkretny monument stanowi wspaniały przykład głębokiej wiary oraz niezwykle silnego przywiązania lokalnych mieszkańców do starych, chrześcijańskich tradycji. Przez dekady wpisał się on na stałe w przestrzeń miejską, stając się cichym, ale bardzo wymownym świadkiem zmieniających się czasów oraz ludzkich losów.
Początki i pierwsza fundacja drewnianego krzyża
Pierwotnymi inicjatorami i hojnymi fundatorami pierwszego, sakralnego pomnika w tym miejscu byli małżonkowie Jan i Maria Lubos. Zgodnie z zachowanymi przekazami, w 1960 roku podjęli oni stanowczą decyzję, aby wznieść widomy znak wiary na swojej prywatnej działce. Postawiony wówczas krzyż był w całości obrobiony z solidnego, twardego drewna dębowego. Został on z ogromną precyzją wyciosany oraz fachowo przygotowany przez miejscowego rzemieślnika, Stefana Skowronka, który włożył w tę żmudną pracę mnóstwo serca i rzemieślniczych umiejętności.
Wykonanie i uroczyste poświęcenie w 1960 roku
Posadowienie gotowego monumentu w ziemi nastąpiło w czerwcu 1960 roku. Nowo powstały krzyż został uroczyście poświęcony przez Misjonarza Oblata Maryi Niepokalanej (OMI) Ernesta Maloka.
Ważny szlak komunikacyjny w kierunku Żyglinka
Lokalizacja nowej fundacji państwa Lubosów nie była w żadnym razie przypadkowa. Obiekt stanął przy ulicy Makowej, bezpośrednio przy wąskiej, ale niezwykle uczęszczanej ścieżce. Droga ta stanowiła wówczas bardzo ważny, główny trakt komunikacyjny. Dzięki swojemu idealnemu usytuowaniu na tak ruchliwym szlaku, wysoki dębowy krzyż szybko wrósł w świadomość wszystkich podróżujących tędy ludzi
Zniszczenie przez siły natury i nowa, betonowa konstrukcja
Niestety, surowe warunki atmosferyczne oraz nieubłagany upływ czasu sprawiły, że drewniana, dębowa konstrukcja uległa powolnemu, ale niezwykle niszczącemu procesowi naturalnego rozkładu. Krzyż z biegiem lat u podstawy częściowo zgnił i ostatecznie przewrócił się, pokonany przez bardzo silny, porywisty wiatr. Zniszczenie to nie zniechęciło jednak wcale oddanych fundatorów. Rodzina Lubos, wykazując się po raz kolejny ogromną determinacją, ponownie ufundowała nowy pomnik dokładnie w tym samym miejscu. Tym razem w trosce o przyszłość zdecydowano się na znacznie trwalszy materiał, wznosząc solidny krzyż betonowy, który miał bez szwanku przetrwać kolejne długie dziesięciolecia. Co niezwykle istotne dla zachowania pełnej ciągłości historycznej tego miejsca, oryginalna pasyjka, która pierwotnie znajdowała się na zniszczonym, drewnianym ramieniu, została starannie odzyskana i na stałe dodana do nowej, betonowej konstrukcji.
Remonty, współczesna opieka i znaczenie dla lokalnej społeczności
Obiekt ten, jak absolutnie każdy pomnik wystawiony na ciągłe działanie zmiennych warunków pogodowych, wymagał w późniejszym czasie odpowiednich i regularnych zabiegów konserwatorskich. Podsumowując długą historię tego miejsca, warto wyróżnić kilka kluczowych momentów:
- Ufundowanie pierwszego, dębowego krzyża w 1960 roku przez małżeństwo Jana i Marię Lubos.
- Uroczyste poświęcenie rzeźbionego drewna przez ojca oblata Ernesta Maloka.
- Zniszczenie pierwotnej konstrukcji przez wiatr i postawienie znacznie trwalszego, betonowego zamiennika.
- Ocalenie zabytkowej pasyjki i udane przeniesienie jej na nowy, solidny postument.
W kolejnych latach zarówno sam betonowy krzyż, jak i uratowana pasyjka zostały gruntownie oraz fachowo wyremontowane przez pana Bogdana Skowronka, który z wielkim pietyzmem przywrócił im dawny, estetyczny blask. Aby skutecznie zapewnić strudzonym wędrowcom i osobom zatrzymującym się na krótką modlitwę chwilę zasłużonego wytchnienia, tuż obok postumentu ustawiono wygodną ławeczkę. Przez cały okrągły rok jest to miejsce bardzo zadbane, w którym regularnie i z wielką czcią pojawiają się świeże kwiaty oraz płonące znicze. Obecnie tym wyjątkowym krzyżem troskliwie i z wielkim oddaniem opiekuje się pani Elżbieta Malok, kontynuując w ten sposób piękną, lokalną tradycję dbania o wspólne dziedzictwo religijne i kulturowe.


