Dawna stacja kolejowa w Treblince
Dawna stacja kolejowa w Treblince to zlikwidowana stacja oraz ładownia, która znajdowała się na linii kolejowej nr 55 łączącej Sokołów Podlaski i Siedlce. Położona w dzisiejszym województwie mazowieckim, zaledwie kilka kilometrów od miejsca masowej eksterminacji, zapisała się w historii jako jeden z najważniejszych punktów na tragicznej mapie ludobójstwa. To właśnie od nazwy tej pobliskiej wsi i stacji wzięły swoje miano niemiecki karny obóz pracy Treblinka I oraz obóz zagłady Treblinka II.
Rola stacji w machinie zagłady
W latach 1942–1943 miejsce to odgrywało kluczową rolę logistyczną. Zatrzymywały się tutaj pociągi przewożące Żydów oraz Romów skazanych na śmierć. Typowy transport liczył około 60 wagonów, z czego 58 przeznaczano dla deportowanych, a dwa dla silnie uzbrojonej eskorty. W każdym wagonie towarowym duszono od 80 do 120 osób, co oznaczało, że jednorazowo przywożono od 4600 do 7000 ludzi. Podróż przebiegała w dramatycznych warunkach, bez wody, w zaduchu i potężnym ścisku. Z tego powodu wiele ofiar umierało z wycieńczenia jeszcze w trakcie drogi. Po dotarciu na stację długie składy dzielono na mniejsze, liczące maksymalnie 20 wagonów, które następnie przetaczano na boczny tor prowadzący bezpośrednio na rampę obozu zagłady.
Utajnienie i personel
Aby zminimalizować ryzyko ujawnienia zbrodni, 1 września 1942 roku niemieckie władze okupacyjne wprowadziły całkowity zakaz zatrzymywania się pociągów osobowych oraz wstrzymały sprzedaż biletów pasażerskich. W ten sposób starano się uniemożliwić ucieczki więźniom i usunąć niepożądanych świadków. W budynku stacyjnym zakwaterowano dwóch niemieckich kolejarzy, których jedynym zadaniem była bezpośrednia obsługa transportów z deportowanymi. Oprócz nich na stacji pracowali i mieszkali także polscy kolejarze.
Handel wodą i akty heroicznej pomocy
Dramatyczna sytuacja więźniów sprzyjała powstawaniu nadużyć. Mimo surowych kar miejscowa ludność podchodziła do wagonów, prowadząc pokątny handel za wiedzą i aprobatą przekupionych strażników. Relacje ocalałych, takich jak Jankiel Wiernik czy Eddie Weinstein, potwierdzają, że wycieńczonym Żydom sprzedawano butelkę wody za 100, a niekiedy nawet 500 czy 1000 złotych.
![]()
Fot. Franciszek Ząbecki podczas pracy na stacji Treblinka (lata 1942-1945).
Obok wyzysku na stacji miały miejsce także przejawy wielkiego współczucia. Dyżurny ruchu Franciszek Ząbecki pisał we wspomnieniach o żonach kolejarzy, które płacząc, podbiegały z wiadrami, aby podać wodę chociażby uwięzionym dzieciom. Ząbecki aktywnie pomagał nielicznym uciekinierom, zaopatrując ich w ubrania, fałszywe dokumenty oraz wskazując bezpieczne kierunki dalszej ucieczki. Takie działania wiązały się z ogromnym niebezpieczeństwem. 20 sierpnia 1942 roku Jan Maletka, robotnik kolejowy, został zastrzelony przez wartownika podczas próby podania wody deportowanym. Bohaterska postawa Maletki została współcześnie upamiętniona w ramach projektu „Zawołani po imieniu”. Osoby zmarłe w drodze oraz uciekinierzy zastrzeleni w okolicach torów grzebani byli w pobliżu stacji, często w masowych grobach poza terenem obozowym.
Zniszczenie stacji
Kres istnieniu dworca przyniósł sierpień 1944 roku. Wycofujące się przed Armią Czerwoną oddziały niemieckie doszczętnie wysadziły budynek w powietrze. Na krótko przed wybuchem Franciszek Ząbecki, należący do Armii Krajowej, z narażeniem życia wykradł z biur istotne dokumenty przewozowe Dyrekcji Kolei Wschodnich. Ocalałe rozkłady jazdy i listy przewozowe odegrały lata później bezcenną rolę jako twarde dowody rzeczowe w powojennych procesach nazistowskich oprawców.
Zwiedzanie
Zarówno obszar zlikwidowanej stacji, jak i pobliskie tereny pamięci można współcześnie zwiedzać. W granicach zarządzanych przez Muzeum Treblinka dostępny jest teren obozu zagłady Treblinka II, karnego obozu pracy Treblinka I, historyczne miejsce straceń oraz żwirowisko. Opłata muzealna wynosi zaledwie 10 złotych (2026 rok), a w poniedziałki wstęp jest bezpłatny.
Źródło: wikipedia.org, muzeumtreblinka.eu


