Pomnik Richarda Kalmana
Góry potrafią być piękne, ale i śmiertelnie niebezpieczne, o czym przypomina prosty, kamienny obelisk usytuowany w pobliżu jednego z popularnych szlaków. Pomnik Richarda Kalmana (czes. Kalmanův pomník) to miejsce pamięci, które znajduje się w paśmie górskim Karkonosze, tuż przy granicy polsko-czeskiej. Obiekt ten upamiętnia czeskiego dziennikarza i dyrektora Czeskiego Biura Prasowego, który zmarł w tym miejscu podczas nawałnicy śnieżnej.
Lokalizacja pomnika
Ten skromny pomnik ustawiony jest na kamiennym kopcu i znajduje się na zachód od Czarnej Przełęczy (niektóre źródła podają lokalizację na wschód od niej, w zależności od punktu odniesienia, jednak znajduje się w jej bliskim sąsiedztwie). Stoi on po czeskiej stronie szlaku granicznego, którym biegnie znana Droga Przyjaźni Polsko-Czeskiej. Dla wielu turystów jest to jedynie kamienny słupek, który łatwo przeoczyć, jednak kryje on za sobą dramatyczną historię walki człowieka z żywiołem.
Tragiczna wyprawa w styczniu 1929 roku
Styczeń 1929 roku zapisał się w historii regionu jako wyjątkowo srogi. Temperatury w górach spadały nocą nawet do -43 stopni Celsjusza. Mimo tak ekstremalnych warunków, Richard Kalman, doświadczony dziennikarz Czechosłowackiej Agencji Prasowej, zdecydował się na urlop w górach. Wieczorem 14 stycznia przybył do schroniska Medvedi Bouda, położonego po czeskiej stronie gór.
Następnego dnia, 15 stycznia, po długim śnie i posiłku, gdy temperatura nieco wzrosła, Kalman postanowił wyruszyć w trasę. Około godziny 14:00, korzystając z tego, że zmrożony śnieg dobrze niósł narty, udał się w kierunku schroniska Petrova bouda (Petrovka). Jego celem było dotarcie tam z Martinovej boudy, jednak plany te pokrzyżowała gwałtowna burza śnieżna. Nie wiadomo do końca, czy była to wyprawa prywatna, czy zawodowa, ale pewne jest, że stała się jego ostatnią.
Akcja poszukiwawcza i odnalezienie ciała
Gdy Kalman nie dotarł do celu, a pogoda uległa drastycznemu pogorszeniu, rozpoczęto poszukiwania. O godzinie 19:30 gospodarz Medvedi Boudy wysłał w kierunku Petrovki dwóch doświadczonych turystów. Ich wysiłek, okupiony pięcioma godzinami morderczego marszu w zamieci, nie przyniósł rezultatu – nie nawiązali kontaktu z zaginionym. Akcję kontynuowano następnego ranka, lecz kolejna grupa ratunkowa również wróciła z niczym.
Ciało dziennikarza odnaleziono dopiero dwa dni później. Dokonała tego grupa przypadkowych, niemieckich turystów (według innych relacji było to 6 osób). Dostrzegli oni na Czarnej Przełęczy dłoń wystającą ze śniegu, która kurczowo zaciskała się na kijku narciarskim. Zwłoki Richarda Kalmana spoczywały na granicznym słupku. Zmarł z wycieńczenia i wychłodzenia około kilometra od schroniska Martinova bouda, tuż przy szlaku granicznym.
Tajemnica brakującej odzieży – zjawisko paradoksalnego rozbierania się
Ratowników i świadków zdziwił fakt, że odnalezione ciało było pozbawione czapki, kurtki i rękawiczek. Choć może się to wydawać nielogiczne w obliczu siarczystego mrozu, nauka wyjaśnia to zjawisko. Jest to efekt działania hipotermii na ludzki mózg. Gdy temperatura ciała spada poniżej 32-33 stopni Celsjusza, osoba wychłodzona zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością. W krytycznym momencie, zamiast zimna, ofiara zaczyna odczuwać paraliżujące gorąco. Jest to sygnał, że mózg umiera z zimna. W takim stanie człowiek, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia, zaczyna się rozbierać, co w konsekwencji przyspiesza zgon.
Gdy temperatura wewnętrzna organizmu obniży się do 24 stopni Celsjusza, ryzyko śmierci jest ogromne i bez natychmiastowej, specjalistycznej pomocy medycznej szanse na przeżycie są minimalne. Historia Richarda Kalmana jest bolesnym przypomnieniem o tym mechanizmie i potędze natury.
Pamięć o dziennikarzu
Dziś w miejscu tragedii stoi niepozorny pomnik. Często trudno go odróżnić od innych słupków, ale widnieje na nim inskrypcja: „Richard Kalman 15.I.1929”. To symboliczne miejsce na mapie, które skłania do refleksji nad kruchością ludzkiego życia w zderzeniu z górskim żywiołem.
