Klasztor Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego w Białymstoku
A-194 z 28.02.1957
Klasztor Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego w Białymstoku to jeden z najpiękniejszych i najbardziej znaczących zabytków sakralnych, jakie posiada Białystok. Ten wspaniały, rzymskokatolicki żeński kompleks klasztorny, znany szeroko wśród mieszkańców również jako dom św. Marcina, stanowi niezwykle cenną perłę architektury. Odwiedzając to wyjątkowe miejsce, można niemal natychmiast poczuć wzniosłego ducha dawnych wieków, kiedy to miasto dynamicznie się rozwijało dzięki swoim oświeconym mecenasom. Tereny te, dumnie reprezentujące województwo podlaskie, kryją w sobie wiele architektonicznych i historycznych skarbów, ale opisywany klasztor zajmuje w dziejach całego regionu miejsce absolutnie szczególne. Jego zjawiskowa, choć nierzadko naznaczona dramatyzmem historia, niezmiennie przyciąga nie tylko wiernych, ale także licznych miłośników sztuki i pasjonatów lokalnej tradycji.
Początki fundacji i niezwykła rola Jana Klemensa Branickiego
Zastanawiając się nad autentycznymi początkami tej niezwykłej budowli, należy koniecznie cofnąć się w czasie do drugiej połowy osiemnastego wieku. Ten monumentalny, późnobarokowy budynek został uroczyście wzniesiony w 1769 roku. Głównym pomysłodawcą, niezwykle hojnym fundatorem i wielkim orędownikiem całego tego przedsięwzięcia był potężny hetman wielki koronny, Jan Klemens Branicki. Ten wszechstronnie wykształcony mecenas sztuki sumiennie dbał o rozwój i prestiż swojego ukochanego miasta na wielu różnych płaszczyznach. To właśnie z jego bezpośredniej, osobistej inspiracji i zaproszenia sprowadzono tu szlachetne zgromadzenie zakonne, czyli siostry szarytki. Od samego początku swojego pobytu na tych ziemiach oddały się one bezinteresownej, pełnej poświęcenia posłudze na rzecz najbardziej potrzebujących, przewlekle chorych i ubogich mieszkańców całej okolicznej aglomeracji. Wybudowanie tak okazałego domu św. Marcina było kolejnym, strategicznym krokiem w procesie formowania się silnego, miejskiego ośrodka opiekuńczego, edukacyjnego i kulturalnego.
Późnobarokowa architektura i zachwycające detale konstrukcyjne
Patrząc na zabytkowy klasztor z punktu widzenia profesjonalnej historii sztuki, od razu rzuca się w oczy jego niesamowicie uporządkowana, zgrabna i wysoce elegancka forma. Został on zaprojektowany jako niezwykle spójny budynek, utrzymany w bardzo czystym, wyrafinowanym stylu późnobarokowym. Jego zdecydowanie najbardziej charakterystycznym elementem architektonicznym, rozpoznawalnym już z daleka, są dwa wspaniałe, monumentalne portyki. Dodają one całej fasadzie ogromnej powagi, klasycznej harmonii i unikalnego dostojeństwa. Mimo nieuchronnego upływu długich dziesięcioleci i wielu skomplikowanych zawirowań dziejowych, ten specyficzny, osiemnastowieczny układ przestrzenny do dzisiaj wzbudza szczery, niekłamany zachwyt u spacerowiczów. Grube, solidne mury, idealne proporcje bryły oraz przemyślane w każdym calu detale rzemieślnicze bardzo wyraźnie świadczą o niebywałym, wysokim kunszcie ówczesnych budowniczych, którzy z wielką pasją i pieczołowitością realizowali bardzo śmiałe i nowoczesne plany samego hetmana.
Tragiczne zniszczenia z okresu drugiej wojny światowej
Niestety, podobnie jak wiele innych bezcennych zabytków na terytorium całego naszego kraju, tak i ten przepiękny obiekt sakralny padł bolesną ofiarą brutalnych, bezlitosnych i niesłychanie krwawych działań zbrojnych, jakie przyniosła połowa dwudziestego wieku. Podczas trwania tragicznej i niszczycielskiej drugiej wojny światowej, ten urokliwy, zabytkowy klasztor został wręcz doszczętnie zrujnowany. Wiele unikalnych, oryginalnych detali osiemnastowiecznych, dawne, rzeźbione wyposażenie oraz bardzo cenne, archiwizowane przez pokolenia pamiątki zakonne bezpowrotnie przepadły w pożarach i dymiących zgliszczach. Dla miejscowej, zżytej ze sobą społeczności, a w szczególności dla samych sióstr szarytek, był to niezwykle bolesny i trudny do zniesienia cios. Przez niszczycielskie bomby zniszczeniu uległ bowiem nie tylko ważny zabytek kultury materialnej i duchowej, ale przede wszystkim ich bezpieczny, wieloletni dom oraz główne centrum ich codziennej, ciężkiej pracy charytatywnej i troskliwej opieki nad najsłabszymi.
Powojenna odbudowa i współczesne znaczenie historycznego obiektu
Na całe szczęście, potężna powojenna determinacja, wola przetrwania i niezachwiana miłość rdzennych mieszkańców do swoich rodzinnych stron nie pozwoliły na to, aby ta wyjątkowa perła baroku zniknęła z miejskiej mapy na zawsze. Historyczną decyzję o bezwzględnej konieczności podniesienia klasztoru ze wojennych ruin podjęto nadzwyczaj szybko, niemal od razu po ostatecznym ustaniu ciężkich walk frontowych na tych terenach. Ten niezwykle żmudny, wieloetapowy i skomplikowany logistycznie proces wiernej odbudowy prowadzono z wielkim zaangażowaniem w bardzo trudnych, powojennych latach 1944–1949. Głównym autorem tego niezwykle udanego i chwalonego projektu rekonstrukcji, który miał na swoim ambitnym celu jak najwierniejsze oddanie pierwotnego, osiemnastowiecznego charakteru utraconej budowli, był niezwykle utalentowany inżynier oraz architekt, Stanisław Bukowski. Dzięki jego rozległej wiedzy teoretycznej, doskonałemu wyczuciu dawnych stylów architektonicznych oraz ogromnemu, osobystemu zaangażowaniu, dzisiaj znów z dumą możemy w pełni podziwiać dwa majestatyczne portyki i bez przeszkód cieszyć oczy harmonijną, jasną fasadą klasztoru. Współcześnie to niezwykle święte i naznaczone historią miejsce nadal aktywnie tętni życiem, stanowiąc niezastąpioną oazę upragnionego spokoju, głębokiej modlitwy i wyciszającej refleksji w samym środku gwarno rozwijającego się miasta.


